czwartek, 26 stycznia 2012

Chyba najwyższy czas zacząć się reklamować:-)


......... oniemiałam jak dziś "weszłam" na statystykę swojego bloga! Takiej popularności się nie spodziewałam!Choć po ilości komentarzy tego nic a nic nie widać ??? DLACZEGO??? ale nic to
Serdeczne dzięki, za to zainteresowanie moimi pracami, dla wszystkich odwiedzających:-)
Ale oglądanie w internecie to jedno a możliwość pomacania :-) w rzeczywistości to drugie, a jeszcze ciekawsze może być spotkanie się ze mną i moją techniką na warsztatach, i poznanie tajemnic powstawania złoceń, srebrzeń i innych reliefów.
  W tym roku zaczynamy od Poznania
Wybieram się ze swoimi złotkami do Poznania na zaproszenie Pani Doroty Freitag z kreatynie.com

WARSZTATY decoupage Ma.ryski 
POZNAŃ 22 luty i 9marca 

A tak zareklamowała mnie Pani Dorota na swoim blogu:
Złocenia i reliefy
Od początku istnienia Kreatywnie zakładałam, że będę zapraszać wielu ciekawych artystów, którzy zaprezentują warsztatowo swoje techniki. Bacznie obserwuję trendy i kiedy coś mnie zachwyci od razu myślę o nowym warsztacie. Czasami realizacja zajmuje sporo czasu, ale znów się udało. Dobra wiadomość dla decoupage'ujących. Odwiedzi nas wkrótce Ma.ryska, której wyjątkowe prace można podziwiać na blogu http://decoupage-maryski.blogspot.com

Dla mnie to prawdziwa osobowość, która w zakresie decoupage dokonała pewnego przełomu, próbując technik, które wydawały się nie do połączenia. Efektem są stylowe prace o niepowtarzalnym charakterze. Warsztaty znalazły się już w naszym terminarzu i w zakładce nowości.
Dlatego ja również informuję o tym zdarzeniu i zapraszam na warsztaty do Poznania.
Mamy jeszcze wolne miejsca w obu terminach.
Wklejam lusterko "demo" jakie zrobiłam przygotowując się do tych warsztatów właśnie!
Inne prace wykonane w tej technice są na tym blogu, chusteczniki, meble, no i przede wszystkim Anioły........
Chciałabym poinformować, że takie lub inne moje warsztaty są możliwe do zrealizowania np we Wrocławiu w Manualnie.pl u Kasi Izydorczyk.
A Mogę przyjechać np do OstrowaWlkp, czy Lądka Zdroju, Polanicy..... nawet do Gdyni, choć to straaaasznie daleko, ale tam mam swoją bazę noclegową, a co do miejsca na warsztaty można coś wykombinować:-)))








czwartek, 19 stycznia 2012

Aria Skołuby, ze Strasznego Dworu :-)))

Ten zegar stary gdyby świat,
Kuranty ciął jak z nut.
Zepsuty wszakże od stu lat,
Nakręcać próżny trud.
Lecz jeśli niespodzianie
Ktoś obcy tutaj stanie,
Pan zegar, gdy zapieje kur
Dmie w rząd przedętych rur.
Dziś zbudzi cię
Koncercik taki.
Boisz się?
 NIE       zażyj tabaki .............
To aria Skołuby ze Strasznego Dworu i Bernard Ładysz a właściwie jego głos, gdzieś z tyłu głowy mi się przewijał jak robiłam ten zegar...
Może on nie taki stary, ani taki model, jakie kiedyś w polskich dworkach bywały ale sam fakt, że swój postarzałam w taki a nie inny sposób, i to złoto, stare złoto, kilo patyny, bitumu z flaszka i wzięło mnie na wspominki:-)
Swego czasu byłam na "Strasznym Dworze" w Operze Wrocławskiej, to pewnie jakoś ze stoooo lat temu będzie...... ale pamiętam, słynne wystawienie tej Narodowej Opery w reżyserii Adama Hanuszkiewicza:-)
A parę lat póżniej miałam okazję poznać Pana Adama Hanuszkiewicza, , jak gościł u mnie w hotelu...........
A żeby było ciekawiej, to w domu, w którym teraz mieszkam też gościem poprzednich gospodarzy był Adam Hanuszkiewicz, Jak sobie teraz kojarzę fakty to był to właśnie czas kiedy powstawała wrocławska wersja Strasznego Dworu.A poprzednia właścicielka opowiadała mi o wizycie Hanuszkiewicza, który zachwycał się domem i miejscem w którym stoi.Chciała zrobić na mnie większe wrażenie i z zyskiem sprzedac, hehehehe!
Ale myśmy już wtedy wiedzieli, że ten dom będzie nasz. Jest coś takiego,że wchodzisz i wiesz, to jest to, znalazłem :-))))) Mój ci on !
No ale może starczy tych wspomnień i wklejamy złoty zegar, technika własna, złocenia, srebrzenia a i trochę miedzi. Zdjęcia może i nie najlepsze ale od kilku dni ciemno i ciemno i znowu ciemno i na dodatek jeszcze pada brrrrr





sobota, 14 stycznia 2012

ZACIĘŁO SIĘ ...........

...........moje blogowanie zacięło się na poście świątecznym!
Zacięło się i ani rusz, A tu mamy dwa tygodnie nowego roku, minął piątek 13 :-)))) bez zadnych problemów, choć 13 w piątek zmuszona byłam złożyć wizytę w US, załatwiłam  :-))) bez problemów..........
A potem w piątek 13 stycznia wreszcie zapisałam się do biblioteki ! Sukces na miarę tych zapisywanych w kominie.
Tak się złożyło,że bibliotekę , do której "chodziłam w kapciach" w ramach zmniejszania kosztów i modernizacji systemu jakiś czas temu zamknięto, potem zamknięto taką do której leciałam naciągnąwszy jakąś kapotę na grzbiet, też było na nogach, następnie zniknęła taka trochę dalsza.
Potem wszystkie, które zostały, unowocześniono, skomputeryzowano,i co z tego wynikło? Wynikło to, że muszę już wsiadać w samochód i dojeżdżać do najbliższej. No i nie tyle do niej dojeżdżałam co przejeżdżałam, koło niej, bo zawsze gnałam gdzieś i nie było czasu.
No to albo prywatnie pożyczałam,wymiana między sąsiedzko-przyjacielska kwitła i kwitnie, kupowałam , kupuję też, ale te ceny książek!!! Albo wyczytywałam coś tam w komputerze.
Ale ja kocham normalne , papierowe, pachnące farbą książki i cały rytuał związany z ich czytaniem, zaparzanie herbatki, swiatełko ulubionej lampki, kanapka, albo czytanie w łóżku ............ uwielbiam:-)))
No to wreszcie 13 stycznia dotarłam do tej biblioteki i zabrałam pięć ksiązek z sobą do domu i już dwóch nie ma. Prawie całą noc siedziałam sobie w poduchach z herbatka malinową i czytałam Kochaną Szwaję czyli "zupę z ryby fugo" aż dostałam zeza i musiałam się zdrzemnąć , ale z rana koło południa skonczyłam przy porannej kawie!
Cała ta opowieść ma koniec taki ,że dla decu nie było czasu więc wklejam coś co zrobiło się parę dni temu w czasie eksperymentowania z czymś co z włoska nazywa się sospeso. włoskiego sospeso nawet w polskich wykonaniach nie lubię , ale musiałam spróbować wyginania folii . i WYSZŁO MI  coś takiego :
herbaciana skrzyneczka na, na herbatę albo na jakoweś skarby :-)))